sobota, 11 marzec 2006 12:25, napisał: Grzegorz Trojański
WIG20 znalazł się na najniższym poziomie od początku stycznia. To efekt kiepskich nastrojów na wszystkich rynkach naszego regionu. Analitycy szacują, że indeks największych spółek czekać może jeszcze spadek o 6 proc. Równocześnie nie spodziewają się, by WIG20 pokonał poziom 3000 pkt jeszcze w tym półroczu - pisze "Parkiet". WIG20 spadł w piątek o 0,7 proc. do 2758 pkt. Niższą wartość zanotowano ostatnio 3 stycznia - 2750 pkt. W ciągu czterech ostatnich sesji indeks blue chips przeceniono już ponad 5 proc. Korekta zwyżek z ostatnich miesięcy trwa jednak znacznie dłużej - od końca stycznia. To właśnie wtedy przyszła pierwsza fala wyprzedaży.
W końcu lutego WIG20 tylko symbolicznie zdołał pokonać szczyt z 25 stycznia (2954 pkt), osiągając wartość 2956 pkt. Innymi słowy - czytamy w gazecie - korekta trwa już ponad sześć tygodni. U szczytu z końca stycznia WIG20 był aż 11,3 proc. wyżej niż w końcu ubiegłego roku. Teraz zysk ten stopnia do 3,9 proc.
Jakie spółki w największym stopniu odpowiadają za przedłużający się spadek WIG20? Od 25 stycznia najmocniej przeceniono walory Agory - aż o 22 proc. Medialna firma ma jednak stosunkowo mały wpływ na zmiany WIG20 (nieco powyżej 2 proc.). O spadkach zdecydował przede wszystkim PKN Orlen (-16 proc.), KGHM (-14 proc.) i Lotos (-14 proc.).
"Parkiet" zapytał analityków kiedy skończy się korekta i kiedy WIG20 może przebić poziom 3000 pkt. Niemal wszyscy prognozują, że spadki jeszcze się nie zakończyły. Tylko jeden z dziewięciu ekspertów, których dziennik zapytał o opinię, uważa, że WIG20 właśnie w piątek zanotował dołek.
Przeciętnie analitycy oczekują przeceny indeksu jeszcze o 6 proc., do poziomu ok. 2590 pkt. Równocześnie prognozują, że nawet po zakończeniu korekty długotrwała dobra koniunktura nie powróci tak łatwo na parkiet - czytamy w gazecie.
|