PiS chce powołać komisję do zbadania "zbadanie efektywności działania" nadzoru bankowego w ostatnich 16 latach. "Atak na Leszka Balcerowicza i NBP kompromituje Polskę, jako kraj rządzony przez niepoważnych polityków. Posłowie gotowi są podkopać pozycję złotego i zagrozić oszczędnościom milionów Polaków" - uważa komentator "Gazety Wyborczej" Witold Gadomski.Po gorącej debacie sejmowej, jaka odbyła się w piątek z udziałem prezesa NPB Leszka Balcerowicza, który wyjaśniał dlaczego kazał opuścić posiedzenie Komisji Nadzoru Bankowego wiceministrowie finansów Cezaremu Mechowi, PiS przystąpił do ataku. Na zwołanej w niedzielę konferencji prasowej szef klubu partii, Przemysław Gosiewski, zaprezentował uchwałę w sprawie powołania komisji śledczej, której celem będzie "zbadanie efektywności działania prezesa Narodowego Banku Polskiego i Komisji Nadzoru Bankowego (KNB) (...) oraz Generalnego Inspektoratu Nadzoru
Bankowego w latach 1989-2006".
Jak powiedział, działania NBP i KNB "w dużym stopniu prowadziły do rozstrzygnięć niekorzystnych" dla polskiego systemu bankowego.
"Skutkiem tych działań jest to, że 70 proc. banków kontrolowanych jest przez inwestorów zagranicznych" - powiedział.
Oszczędności Polaków zagrożone? Atak PiS, Samoobrony i LPR na NBP i banki nie wynika z troski o stabilność sektora finansowego, bo ona zagrożona nie jest - pisze komentator "GazetyWyborczej" Witold Gadomski. Jego zdaniem, przemiany, jakie zaszły w bankowości w ciągu 16 lat to ogromny sukces polskiej transformacji. Na początku lat 90. kulawe państwowe banki były zupełnie nieporadne w otoczeniu rynkowym. Przegrywały z cwaniakami, takimi jak właściciele Art-B. Banki miały tak nikły kapitał, że nie mogły finansować inwestycji. Państwo ratowało je przed upadkiem wielomiliardową pomocą, na którą łożyli podatnicy. Dziś nasze pieniądze w bankach nie są zagrożone. Prywatyzacja, zagraniczny kapitał i technologie uczyniły z banków nowoczesne instytucje finansowe. Ich wydajność zaskakuje zagranicznych inwestorów - podkreśla W. Gadomski.
Według niego, przeciw ludziom, którzy tych przemian dokonali, rządząca koalicja szczuje część opinii publicznej, odwołując się do zawiści i ksenofobii. Posłowie gotowi są podkopać pozycję złotego i zagrozić oszczędnościom milionów Polaków.
By uderzyć w PO, wskazują też na związki niektórych jej liderów z sektorem bankowym. To związki niekiedy oczywiste - i co w tym złego? HannaGronkiewicz-Waltz przeprowadziła polski system bankowy przez najtrudniejsze lata. Dzięki jej interwencjom w sytuacjach kryzysowych setki tysięcy ludzi ocaliło oszczędności.
PiS coraz częściej używa języka populistów. Prymitywne hasło szefa Samoobrony "Balcerowicz musi odejść" staje się groźne, gdy powielają je politycy partii rządzącej. Mówią o obronie interesu narodowego, ale ich atak na niezależność NBP i prezesa Balcerowicza, na sektor bankowy, prywatyzację i kapitał zagraniczny kompromituje Polskę jako kraj rządzony przez niepoważnych, populistycznych polityków - stwierdza autor komentarza w "GW".
Kredyt posła Zawiszy
Politycy PiS bagatelizują opinie i ostrzeżenie, że zamieszanie wokół systemu bankowego może doprowadzić do spadku wartości złotego na czym stracą np. posiadacze kredytów walutowych. Artur Zawisza poseł tej partii, z ramienia której będzie zasiadać w specjalnej komisji, w rozmowie z TVN24 zapewnił, że sam zaciągnął kredyt denominowany we frankach szwajcarskich. Powiedział, że nie można patrzeć na problem z krótkookresowej perspektywie. Chodzi bowiem o fundamenty całego systemu bankowego, który w dużym stopniu zależy od obcego kapitału. Według Zawiszy, na rynku nie pojawiają się nowe produkty bankowe, ponieważ zagraniczne centrale nie zawsze rozumieją specyfikę Polski. Jak zapewnił, działania komisji, które mają wyjaśnić rozmaite wątpliwości narosłe wokół sektora bankowego, w dłuższej perspektywie na pewno przysłużą się społeczeństwu.
(PAP/Gazeta Wyborcza)
|